W ramach współpracy Art Collective ze stowarzyszeniem Polish Club Warwickshire promujemy artystów, których prace będzie można zobaczyć na wystawie „Moje doświadczenie emigracji”.
Wystawa odbędzie się w Holy Trinity Parish Centre w Stratford-upon-Avon w dniu 23 listopada 2025 r. o godzinie 16:00.
Dziś przybliżamy sylwetkę fotografa Remigiusza Marczaka.
Remigiusz Marczak pochodzi z centralnej Polski. Dorastał w Bełchatowie, otoczony polami, mgłami i starymi opowieściami, które – jak sam mówi – „zawsze były gdzieś w powietrzu”. Dziś działa między Polską a Wielką Brytanią, łącząc pracę z krajobrazem Wysp z ciągłym powrotem do rodzinnych stron.
Jego pierwsze kroki w sztuce zaczęły się zaskakująco wcześnie: w szkolnej ciemni fotograficznej, wyposażonej – jak podkreśla – „jak na tamte czasy wręcz luksusowo”. Później fotografia już nigdy go nie opuściła.
Specjalizuje się w fotografii krajobrazowej i grafice AI, a podstawą jego stylu jest zasada „3xC”: Color, Contrast, Composition. Uwielbia panoramy – szerokie, monumentalne ujęcia, które pozwalają widzowi zanurzyć się w miejscu niczym w filmowym kadrze.
Inspiruje go duch miejsca – coś ulotnego, metafizycznego, co nie zawsze widać na pierwszy rzut oka, ale co można poczuć, jeśli jest się uważnym.
Ma na koncie kilka wystaw w Polsce, głównie w rodzinnych stronach, zorganizowanych we współpracy z lokalnymi środowiskami fotograficznymi.
Najbliższa przyszłość to porządkowanie ogromnego archiwum fotograficznego. W dalszej perspektywie – dwa marzenia: otwarcie własnej galerii sztuki w Polsce oraz rewitalizacja ruin Dworu Obronnego w Mikorzycach we współpracy z Uniwersytetem Łódzkim.
To ostatnie brzmi jak projekt artystyczno-archeologiczny, ale gdy REM M mówi o tym miejscu, łatwo zrozumieć, że to dla niego coś znacznie więcej niż ruiny – to część własnej historii.
WYWIAD:
Art Collective: Jak wygląda Twój proces twórczy? Masz swoje rytuały?
Rem:
Fotografia krajobrazu to dla mnie „współpraca z naturą”. To natura dyktuje tempo, światło i atmosferę.
Są miejsca, do których wracam wielokrotnie, czekając na ten jeden, właściwy moment. Innym razem magia pojawia się niespodziewanie – gdzieś między mgłą a ciszą poranka.
Art Collective: Co dla Ciebie znaczy sztuka?
Rem:
Dla mnie sztuka to moja interpretacja tego, co mnie otacza.
To proste, bezpretensjonalne zdanie oddaje całą filozofię mojej twórczości.
Art Collective: Jakie emocje chcesz wywoływać swoimi pracami?
Rem:
Chcę, by widz poczuł nieodpartą chęć przeniesienia się w miejsce, które widzi na fotografii.
Nie tylko je obejrzeć – ale wejść do środka obrazu.
Art Collective: Z kim chciałbyś stworzyć coś wspólnego?
Rem:
Z żyjących artystów – z Peterem Likem, mistrzem monumentalnych krajobrazów. Fascynują mnie jego nowoczesne techniki i świeżość spojrzenia.
Art Collective: Jaki był Twój ulubiony artystyczny moment?
Rem:
Mam dwa takie momenty, oba krótkie i ulotne:
– kilkanaście sekund w górach Snowdonu, kiedy światło ułożyło się idealnie,
– oraz chwila w ruinach katedry Coventry, gdzie historia i fotografia spotkały się w jednym punkcie.
Art Collective: Twoje motto?
Rem:
„Wszystko jest piękne, liczy się tylko umiejętność interpretacji”.
— Camille Pissarro
Moja twórczość wyrasta z uważności, podróży i przekonania, że miejsca mają własną pamięć.
Czy fotografuję sztormowe wybrzeża Anglii, czy polskie pola wokół ruin dworu w Mikorzycach – zawsze szukam ducha miejsca, tego nieuchwytnego, a jednak wyczuwalnego elementu przestrzeni, który sprawia, że fotografia staje się czymś więcej niż tylko kadrem.
więcej:
https://remimages.co.uk/Zapraszamy na wystawę!



%20(2)%20copy.jpg)



No comments:
Post a Comment